Jak wykonać XIX wieczny portret biznesowy bez użycia AI, Photoshopu i komputera?

Najlepiej dokładnie tak jak w XIX wieku, czyli techniką mokrego kolodionu.

Czy warto? Wyobraź sobie, że przed każdym zdjęciem, które chcesz opublikować na Instagramie musisz przygotować szereg odczynników chemicznych, których skład zależy od wielu zmiennych (temperatura, wilgotność, kolory ubrań modela). Zdjęcie dosłownie „wypaIasz” na szkle i, pomimo że po kilku minutach widzisz efekt, to potrzebujesz kolejnych dni, by obraz się utrwalił. Potrzeba szkła, wiekowego aparatu, laboratorium z istnym zestawem małego chemika… Oczywiście cała operacja wymaga sterylności i precyzji, którą osiągnąć można jedynie doświadczeniem. Mając to wszystko, efekt nie będzie nawet w ułamku tak powtarzalny jak fotografia cyfrowa wspomagana algorytmami. Brzmi strasznie? Tak właśnie powstał porter, który widzisz.

Portret Sebastian Jackowski

Nie zrozumcie mnie źle. Jestem entuzjastą nowych technologii! AI zmieniło moją pracę. Za pomocą generatywnej inteligencji tworzę grafiki nawiązujące do dzieł malarskich, abstrakcyjne sceny rodzajowe jak tygrysy pracujące w płonącym biurze czy generuję idealne zdjęcie do CV dla mojego psa.

Ale… Żaden prompt (a napisałem ich setki) nie dał mi ułamka frajdy jak uczestnictwo w takiej sesji.

Fotografia mokrego kolodionu wymaga czegoś, czego AI nigdy nie wygeneruje: Pasji. Musisz być historykiem, fotografem i chemikiem w jednym.

Zatem: Czy warto? Oceńcie sami na podstawie mojego portretu wykonanego z okazji wąsatego listopada przez Mateusza Detynieckiego. Mateusz to nie tylko pasjonat i artysta, ale też świetny facet, który uwielbia dzielić się wiedzą, a uwierzcie mi… Ma o czym opowiadać.

5 lat temu Mateusza odiwedził także Mikołaj Teperek, którego kojarzyć możecie z pierwszej odsłony akcji edukacyjnej #dlaKOLEGIpytam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *